Pojechaliśmy z robinem do lasu blisko Drogini, jechało się dobrze, miejscami dużo błota, ale udało się przejechać, wyjechaliśmy po drugiej strony lasu w Łękach na szczycie dużej góry pod którą nigdy nie wyjeżdżaliśmy, ale teraz z niej zjechaliśmy pod kościół w Drogini. Aby nie wyjeżdżać pod górę znowu skręciliśmy w lewo w dróżkę po kilometrze droga się skończyła i zaczęło się błoto przejechane przez spycharkę, która tu chyba planuje zrobić drogę pod górę. Ubrudziliśmy się równo, ale było warto, bo trasa była technicznie trudna, mam nadzieję, że nauka nie poszła w las :-)
Kiedy już wyjechaliśmy na górę byliśmy obok domu, w miejscu gdzie wjechaliśmy w las.
Najpierw zjechaliśmy ze ściany płaczu i pojechaliśmy sprawdzić poziom wody w Rabie - był OK. Następnie do sklepu w Drogini i do sklepu w Osieczanach. W drodze powrotnej wstąpiliśmy na rozległy obszar Hotelu pod Dębami. Wróciliśmy do Drogini i zaczęliśmy podjazd pod już nie ścianę płaczu tylko zwykłą górkę, ponieważ wyjechałem pod nią już 3 razy. Na przełęczy odpoczynek i znowu następny podjazd pod dom 10-16%, który też zaliczyłem. Tatuś znowu był ze mnie dumny.
Razem z mamą pojechałem na trasę rodzinną, która była dla mnie za krótka. Co chwilę zatrzymywaliśmy się i czekaliśmy na pozostałe dzieci i ich rodziców. Na górkę Majdan wyjechałem jako pierwszy (nie chwaląc się) po mnie wyjechał jeszcze taki starszy pan. Dzieci nawet nie wyprowadzały tam rowerów tylko im zabrano je do samochodu i wyładowano na górze.
Po dojechaniu na miejsce mety czyli do campingu Pod Ciecierzem odbyło się wręczanie dyplomów, nagród i było ognisko. Ja dostałem plecak i dyplom uczestnictwa.
Na rowerze jeżdżę 31.03.2010 r. Od tej pory jeżdżę z tatą Robertem - robin.bikestats.pl i mamą - niezrzeszoną. :)
Tato założył mi blog.
W 2010 r. brałem udział w IV Karpackim Maratonie Rowerowym w Nowym Sączu oraz II Kolarskiej Majówce w Wieliczce na której zająłem 5 miejsce w kategorii 7-8 lat.